środa, 8 maja 2019

PODSUMOWANIE KWIETNIA /2019


Kolejny miesiąc za nami, a ja wciąż pracują nad dobrą organizacją swojego życia,co nie zawsze mi dobrze wychodzi.
W tym miesiącu przede wszystkim postanowiłam na odwiedzeniu lekarza i przebadaniu siebie, a więc za mną, badanie ginekologiczne, usg oraz cytologia - odebrałam już wyniki i jest wszystko jak trzeba, z czego jestem bardzo zadowolona i dumna. Jestem bardzo świadoma czyhających na nas pułapek chorób, dlatego zdrowie jest bardzo ważne.



Pierwszy raz zrobiłam swojemu dziecku muffiny własnej roboty, zawsze kupowałam gotowe w paczce, ale teraz zakupiłam własną blaszkę, znalazłam świetny przepis i oto cudo wyszło. Nie ukrywam tego, że wyszły na prawdę pyszne i na pewno zrobię je jeszcze nie raz.




W kwietniu przyszedł weekend... weekend tak piękny, że nie mogłam przestać zachwycać się jego urokami, tym jak wszystko zaczyna na nowo się rodzić, zapach świeżości, drzew, trawy, spędziliśmy cudowną rodzinną niedziele na spacerze, tego mi było potrzeba. Oboje z mężem pracujemy, mąż po swojej pracy dodatkowo jeszcze pracuje, ja zajmuje się domem i na prawdę tydzień jest dla nas krótki i wyczerpujący, dlatego każda wspólna chwila w weekend jest bezcenna i staramy się wykorzystać ją najlepiej jak się da.




Po wspaniałym początku miesiąca, przyszła choroba, mój syn znowu przegrał, tym razem padło poważnie, bo na obustronne zapalenie uszu. To były ciężkie dni, wysoka temperatura, którą ciężko było zbić, antybiotyk, aby ukoić ciężką chorobę robiłam wszystko, by dziecku było dobrze i nawet wózek był urozmaiceniem i wyciszeniem. Przebyliśmy dwa razy prywatną wizytę u laryngologa.



Jakby musiało być po równo, oczywiście skończyło się na tym, że ja również poważnie się rozchorowałam, padło na ostre zapalenie zatok i oskrzeli, także mi choroba skończyła się na antybiotyku, do tego święta wielkanocne, spędziłam w domu, bez rodziny, by nie zarażać innych członków rodziny i dzieci... było mi smutno, ale nie mogłam narażać innych.


Kiedy otrząsneliśmy się po chorobach, wzięłam się za ogródek, który na prawdę ma wyboistą drogę i wciąż mi właściwie nie po drodze, aż mi przykro, że nie mogę wygospodarować czasu na niego. Ale ok, nie będę narzekała, udało się, mąż ogarnął mój ogródek, przygotował wszystko pod warzywo. Wiecie, że truskawki za pierwszym razem się nie przyjęły ! nawet jedna, a za drugim zobaczcie jakie piękne :)



Ostatni dzień kwietnia był cudowny, zaczęliśmy już wtedy nasz długi weekend, więc wybrałam się z synem na bardzo przyjemny spacer.
Tak oto nasz miesiąc  z życia znów przeleciał nie ubłagalnie. Zostają tylko zdjęcia i wspomnienia.





1 komentarz:

  1. Oby choroby nie powróciły. Piękne zdjęcia. Życzę wspaniałego maja. 😊

    OdpowiedzUsuń