środa, 10 kwietnia 2019

SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ BOLESNEJ W ŚWIĘTEJ WODZIE


Wraz z końcem marca wybraliśmy się z mężem i synem na wyprawę do miejsca, które jest dla mnie szczególnie ważne,  w maju 2015 roku, pojechaliśmy tam, po pierwsze, aby podziękować za przebytą 2-letnią ciężką pracę nad budową naszego domu, ale również w wielu innych bardzo osobistych intencjach. 
Teraz do niego wróciliśmy, już razem z naszym synem. By znów móc cieszyć się tym wyjątkowym miejscem. 
Oprócz oczywiście mszy świętej, obeszliśmy górę krzyży, które we mnie wywołują ogromne emocje, wyobrażenie o tysiącach ludzi, którzy przyjeżdżają w wielu swoich bardzo prywatnych intencjach, prosząc i dziękując jednocześnie. 



To miejsce jest magiczne same w sobie. 
Jako matka zwracam uwagę na wiele szczegółów, czyli również komfort podróży z dzieckiem. 
Na miejscu znajduje się hotel, sklep z pamiątkami, sklepik z żywnością, toaleta - a nawet plac zabaw - uważam, że to świetne miejsce, dla dzieci ! Dlaczego ?



Wystanie i spokój dziecka przez godzinę na mszy świętej - graniczy z cudem. Dlatego fajnie, że dziecko może pobawić się na świeżym powietrzu, a rodzice, spokojnie uczestniczyć na mszy świętej. 
Samo miejsce ma bardzo ważną historię - Choć powstanie Sanktuarium Świętej Wody owiane jest licznymi nieprawdopodobnymi legendami sięgającymi do czasów średniowiecza, to pierwsza rzetelna i udokumentowana wzmianka o tym miejscu pochodzi dopiero z roku 1719. Wówczas człowiek imieniem Bazyli - po dwóch latach od utraty wzroku, po przybyciu na uroczysko nazwane później Święta Woda, cudownie ozdrowiał. Był on związany z zakładem wytwarzającym papier na rzecz drukarni OO. Bazylianów w Supraślu, stąd też do historii przeszedł jako "Bazyli papiernik". Dokumenty historyczne pozwalają na utożsamienie go z ówczesnym dzierżawcą supraskiej papierni - szlachcicem Bazylim Samotyją Lenczewskim, pochodzącym ze starej rzymskokatolickiej rodziny osiadłej w sąsiedniej parafii w Dobrzyniewie Kościelnym. W akcie wdzięczności uzdrowiony szlachcic w ciągu tygodnia ufundował nad źródłem drewnianą kaplicę, którą w 10-ty piątek po Wielkanocy w 1719 roku poświęcił za błogosławieństwem opata supraślskiego metropolity unickiego Abpa Leona Kiszki, jeden z supraskich Bazylianów. Tak się rozpoczyna historia tego wyjątkowego miejsca.


Jeżeli jesteście zainteresowani większą ilością informacji na temat tego miejsca, odsyłam do reszty tekstu do strony tutaj















Myślę, że sezon wiosenny zaczęliśmy w pięknej podróży, szczególnie dla nas ważnej. Spędziliśmy ten czas bardzo przyjemnie, spacerując i spędzając ten czas wspólnie. Polecam z całego serca. 

1 komentarz:

  1. Faktycznie niesamowite miejsce! Muszę kiedyś wybrać się do tego sanktuarium!

    OdpowiedzUsuń